Heading article

Rotator TOP - single

Polityka

Idą zmiany na górze?

Urzad Marszalkowski

Coraz ciemniejsze chmury piętrzą się nad głową wicemarszałka województwa śląskiego Dariusza Starzyckiego, który bardzo możliwe, że jeszcze w wakacje straci stanowisko.

Dariusz Starzycki ma fatalną passę. Najpierw, jako członek zarządu województwa, podjął decyzję o odwołaniu oskarżonej o korupcyjną działalność dyrektorkę szpitala im. Św. Barbary w Sosnowu. Potem jednak okazało się, że tan sam Dariusz Starzycki podpisał się pod petycją posłanki Ewa Malik, wzywającą przywrócenie do pracy zwolnionej dyrektorki. takie decyzje rozdwojenie jaźni.

Teraz z kolei wychodzi coraz więcej dokumentów świadczących o tym, że Dariusz Starzycki nie miał kłopotu tylko z lojalnością w miejscu pracy. Najwidoczniej lekka ręka do publicznych pieniędzy to też doskonale znany mu mechanizm. Wicemarszałek bowiem na urządzenie swojego gabinetu wydał bez mrugnięcia okiem ponad 41 tys. zł.

W brudnych butach nie wejdziesz do wicemarszałka Starzyckiego

Dariusz Starzycki doszedł najwyraźniej do wniosku, że jako wicemarszałek województwa śląskiego musi przyjmować w odpowiednich do tego warunkach. I zaczął, niczym Nikodem Dyzma, kupować kolorowe piórka, żeby nikt nie miał nawet cienia wątpliwości gdzie dokładnie się znajduje i przed czyim obliczem. W ten sposób Starzycki kupił meble biurowe za 28 tys. 680 zł. Trzy fotele dla gości kosztowały podatników ponad 9,3 tys. zł. I jeszcze farba za ponad 2500 zł, żeby skutecznie zabić każdy ślad poprzednika. Bo o dywanie za 188 zł nawet nie warto wspominać.

Na tym nie koniec. Wicemarszałek Starzycki najwyraźniej stwierdził, że i jego pozycja i też gabinet wicemarszałka do czegoś zobowiązują. A skoro tak, to najpierw trzeba wejść na odpowiedni poziom, żeby z wicemarszałkiem w ogóle usiąść przy jednym stole i o czymkolwiek rozmawiać. Dlatego Dariusz Starzycki polecił kupić za ponad 400 zł urządzenie do czyszczenia butów. Jeszcze mu błota w gabinecie brakuje.

Wicemarszałek przestał udawać?

Takie zachowanie przedstawiciela szeroko rozumianej prawicy, która po 17 latach przejęła władzę w województwie śląskim, może wydawać się co najmniej kontrowersyjne. Wszak cała narracja Zjednoczonej Prawicy opiera się na kontraście do poprzedników, którzy garściami mieli czerpać z pieniędzy publicznej. Obecne rządy, także w regionie, miały się w tym względzie zdecydowanie różnić.

Postawa Dariusza Starzyckiego pokazuje, że ciągle jednak koszula bliższa ciału. I być może wzniosłe idee są dobre na mamienie elektoratu, ale jak już powyborczy kurz opadnie, to można o nich zapomnieć i też sięgać do woli do publicznych pieniędzy. Bo kto zabroni?

Więcej:

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

24KATO Logo

Search