Heading article

Rotator TOP - single

Polityka

Jak wychodzi uszczelnianie systemu?

Przedsiebiorca W Kajdanka

Rząd Mateusza Morawieckiego, w dobie pandemicznej recesji, liczy na dodatkowe uszczelnienie podatkowe, co powinno wspomóc w tych ciężkich czasach budżet państwa. Szkoda tylko, że starając się te kryteria spełniać instytucje publiczne strzelają trochę na oślep i trafią też w tych, którzy podatki płacą jak trzeba.

Tak jak można było się tego spodziewać budżet Polski dostał spore lanie od koronawirusa. Deficyt podskoczył do rekordowych ponad 100 mld zł, chociaż nie brakuje ekonomistów, którzy wyliczają, że ta dziura jest znacznie głębsza. Tym bardziej służby premiera koncentrują się na uszczelnianiu systemu podatkowego, co pozwoliłoby powstałe w ostatnim czasie braki w państwowej kasie przynajmniej częściowo zrekompensować. W zeszłym roku to się średnio udało, ale w tym ma być lepiej.

Zgodnie z oficjalnymi danymi w ubiegłym roku mechanizmy uszczelniające podatek VAT miały przynieść ok. 4,6 mld zł. Zamiast tego było jednak raptem 0,1 mld zł. Wyliczenia na ten rok znowu napawają optymizmem. Z tego tytułu budżet państwa w 2020 r. ma się wzbogacić o 7,9 mld zł. Zdaniem ekonomistów jednak to trochę wyliczenia na wyrost.

- Proste rezerwy w uszczelnianiu podatku VAT już się wyczerpały. Wygoniliśmy mafie vatowskie z Polski, zlikwidowano oszustwa i poważne przestępstwa w zakresie VAT. Teraz doszliśmy do ściany - przekonuje dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Ale strzelając w bandytów trzeba uważać na uczciwych

Być może chęć wypełnienia rządowego planu albo inny jeszcze czynnik spowodował, że od kilku miesięcy instytucje kontrolujące przepływ podatków są nad wyraz aktywne. Przykładem jest Izba Administracji Skarbowej w Katowicach. Tylko w pierwszym półroczu 2020 r. wystawiła nakazy zwrotu podatku VAT na kwotę większą niż w całym 2019 r. i aż pięciokrotnie większą niż w całym 2018 r. Wychodziłoby z tego, że jednak liczba przestępstw podatkowych, na które państwo musi skierować swoje spojrzenie stale rośnie. Niektórzy komentatorzy uważają jednak, że mamy do czynienia z innym zjawiskiem. Chodzi o zbytnią aktywność biurokratyczną, przez którą instytucje kontrolne wylewają dziecko razem z kąpielą.

Taka nadaktywność może okazać się dla przedstawicieli biznesu zabójcza. Przykładem jest gliwicka spółka Marketing Sp.j. zajmująca się eksportem pojazdów. Funkcjonuje już z powodzeniem na rynku od dwóch dekad, ale ostatnie 10 lat minęło pod znakiem kontroli podatkowych. Pod kątem podatku VAT firma była sprawdzana w tym czasie aż 120 razy. Czyli 12 razy na rok – za każdy miesiąc osobno.

- W kilkunastu przypadkach w trybie 60 dni zwrotu. W pozostałych w trybie zwrotu 25-dniowego - mówi Krystian Gdowka, współwłaściciel gliwickiej firmy.

Jak państwo może przydusić biznes

Na początku 2019 r. firma dowiaduje się, że inspekcja skarbowa kwestionuje deklaracje VAT-7 za styczeń i luty. Ponieważ spółka z Gliwic nie wystąpiła o zwrot VAT w marcu - w sumie w grę wchodziło zamrożenie ok. 18 mln zł. Taka zablokowana kwota może zakończyć niejeden biznes. Co więcej: skarbówka oznajmiła, że kontrole podjęte w pierwszym kwartale ubiegłego roku będą przedłużone i ich zakończenie spodziewane jest dopiero w listopadzie 2020 r. To bardzo utrudniło prowadzenie działalności spółki Marketing Sp.j. Tylko w 2019 r., przez mocno ograniczoną działalność nie wypracowała zysku i nie wpłaciła do kasy państwa przewidywanych 6 mln zł z tytułu podatku PIT.

- W chwili, gdy zatrzymano nam zwrot w 2019 r., zostaliśmy pozbawieni dostępu do około 25 mln zł, a musieliśmy sfinalizować jeszcze kilka transakcji, które były już w toku - relacjonuje Krystian Gdowka.

Za kolejnymi, koniecznymi cięciami w gliwickiej firmie poszło też wstrzymanie eksportu. Przez to z kolei banki wypowiedziały linię kredytową na ok. 20 mln zł. Sprawa dodatkowo skomplikowała się po tym, jak już podczas lockdownu (przez pandemię obroty Marketing Sp.j. spadły o 98 proc.) – w maju 2020 r. Urząd Celno-Skarbowy rozpoczął kontrolę, która ma pokazać, czy aby spółka z Gliwic w 2017 r. nie uczestniczyła w karuzeli VAT. Okazało się bowiem, że jeden z kontrahentów, od którego Spółka w 2017 roku kupiła na eksport 33 samochody (był to promil wśród transakcji z 2017, w którym Marketing wyeksportował ponad 8000 samochodów), współpracował z podmiotem, który prawdopodobnie wyłudził podatek VAT. Teraz bacznie sprawie przygląda się Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, które ma wątpliwości, czy działania organów skarbowych nie doprowadzą do upadku firmy z kilkunastoletnim stażem.

Nie wszystkie szkody uda się naprawić

Administracja skarbowa sprawy nie komentuje, wiadomo – postępowanie jest cały czas w toku. W tym, że kontrola trwa już szesnaście miesięcy, a firma nie może działać urzędnicy też nie widzą nic zdrożnego. Tymczasem współwłaściciele spółki Marketing Sp.j. już ledwo wiążą koniec z końcem i na poważnie zaczynają się zastanawiać, czy nie lepiej by było, jakby sobie dali z tym wszystkim święty spokój. Zastanawiają się tylko, dlaczego znanej od lat firmie służby skarbowe nie pozwoliły w trakcie kontroli dalej funkcjonować – bez wstrzymania zwrotu podatku. Nie potrafią też znaleźć odpowiedzi na jedno nurtujące ich pytanie: co się stanie z urzędnikami, którzy podjęli taką a nie inną decyzję, skazującą ich na biznesowy niebyt, jak koniec końców okaże się, że nie mieli racji i spółka Marketing Sp.j. nie jest winna żadnym przestępstwom podatkowym. Kto z tych urzędników zapłaci setki tysięcy odsetek od zwróconych wtedy podatków, które przyjdzie zapłacić Skarbowi Państwa, czyli nam – podatnikom...

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

24KATO Logo

Search