Heading article

Rotator TOP - single

Polityka

Wojna w śląskim PiS coraz bardziej krwawa: lecą kolejne etaty

Okazuje się, że spór o sytuację w sosnowieckim szpitalu im. Św. Barbary to było tylko preludium w wewnętrznej walce frakcji w śląskim PiS. Jak udało nam się dowiedzieć spór z każdym dniem tylko się dodatkowo zaostrza.

Z nieoficjalnych rozmów, jakie prowadziliśmy z przedstawicielami śląskich struktur PiS, wynika jasno, że najwięcej wojuje Ewa Malik, która nie potrafi się pogodzić z tym, że nie ma zbyt dużej kontroli nad tym, co się dzieje w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Śląskiego pod wodzą Jakuba Chełstowskiego. Nasi rozmówcy, którzy prosili o zachowanie anonimowości, przekonywali nas, że walka może być wyjątkowo twarda i kosztować co najmniej kilka etatów.

Przypomnijmy, że na samym początku chodziło o Alicję Głogowską, byłą już dyrektorkę szpitala górniczego w Sosnowu im. Św. Barbary. Po przeprowadzeniu kontroli przez służby marszałka śląskiego wyszło bowiem na jaw, że doszło m.in. do naruszenia przepisów zawartych w ustawie Prawo zamówień publicznych, a także mieliśmy mieć do czynienia z ustawianiem przetargu pod konkretny podmiot, za co przewidziane są sankcje do trzech lat więzienia. O wszystkim powiadomiono prokuraturę, a zarząd województwa podjął decyzję o odwołaniu Cegłowskiej ze stanowiska. Ta zaś od lat kojarzona jest z posłanką Ewą Malik. I się zaczęło.

List w obronie zarzutów o korupcję

Ewa Malik najwyraźniej postanowiła wykorzystać sytuację w sosnowieckim szpitalu do wyrównywania wewnętrznych porachunków i wsadzenia szpili gdzie popadnie marszałkowi Chełstowskiemu i jego ekipie. Tak powstała petycja w obronie dyrektorki szpitala, której zarzucano złamanie prawa. Pod pismem podpisał się też Dariusz Starzycki, który tym samym postanowił walczyć z zarządem, w którym sam zasiada.

Przypomnijmy, że w sosnowieckim szpitalu chodzi konkretnie o wybór kancelarii prawnej. Pierwszy przetarg unieważniono, drugi też nie zakończył się podpisaniem nowej umowy. W końcu przygotowano trzeci. Z takimi wymogami, które spełniała konkretna kancelaria. I właśnie z nią szpital podpisał umowę na trzy lata. Kontrola urzędników miała zaś wykazać, że to ostatnie postępowanie było ustawione.

Wojna zamazuje kolejne etaty. Czas na wicemarszałka?

Dariusz Starzycki musiał liczyć się z tym, że jego jawne wystąpienie przeciwko zarządowi, do którego należy będzie go sporo kosztować. I rzeczywiście, nie przeliczył się. Najpierw ze stanowiskiem pożegnała się jedna z jego protegowanych - sekretarz województwa Karolina Kosowska-Raczek. Ale na tym nie koniec konsekwencji niesubordynacji Starzyckiego.

Jedną z ostatnich „ofiar” tej frakcyjnej wojny jest Artur Dzikowski, do niedawna wiceprezes Parku Śląskiego. Teraz odwołany ze stanowiska. Wszystko przez to, że jest z ekipy wicemarszałka Dariusza Starzyckiego, który jako protegowany posłanki Ewy Malik miał na zarządzie województwa - w geście braku zgody - mocno uderzyć w stół na doniesienia z Sosnowca.

Nie do końca dzisiaj wiadomo, jak ta wojna i kiedy się skończy. Jest jasne, że ruszyła karuzela zwolnień. W rządzie marszałkowskim najciekawszym bodaj obecnie zagadnieniem jest to, kiedy do niej wsiądzie sam wicemarszałek Dariusz Starzycki.

Więcej:

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2018 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search