Heading article

Rotator TOP - single

Sport

Zmiana trenera podziałała. Hokeiści GKS-u w końcu wygrali

Parf

Katowiccy hokeiści w listopadzie wpadli w dołek, a to doprowadziło do zmiany trenera. Nowym szkoleniowcem został Andriej Parfionow i Rosjanin zaliczył udany debiut, choć był on jeszcze nieoficjalny.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu w hokejowym GKS-ie Katowice doszło do licznych zmian. Przebudowano kadrę, a za to odpowiadał m.in. nowy trener Piotr Sarnik. Wszyscy liczyli, że pod jego wodzą drużyna znowu będzie się liczyć w walce o medale mistrzostw Polski.

Rozgrywki jednak nie układały się po myśli katowiczan. W dodatku zespół Sarnika w listopadzie wpadł w dołek. Wprawdzie miesiąc zaczął się od zwycięstw z Tauronem Podhalem Nowy Targ (2:0) i Ciarko STS-em Sanok (5:0), ale potem przyszła seria trzech porażek z rzędu.

Po meczach z Podhalem (2:4), Energą Toruń (0:1) i Comarchem Cracovią (3:4) zarząd klubu wezwał na spotkanie trenera Sarnika. Szkoleniowiec po rozmowie z działaczami złożył rezygnację z pracy. Szybko jednak ogłoszono nazwisko następcy.

Teraz za zespół odpowiada Andriej Parfionow. Rosjanin bardzo dobrze zna polskie realia, bo w przeszłości pracował m.in. w Podhalu i Polonii Bytom, a także prowadził reprezentacje nasze kraju do lat 18 i 20. Ostatnio pracował w chińskim KRS Heilongijang oraz był asystentem w rosyjskim SKA-Niewa Sankt Petersburg.

- Stawiamy na ciężką pracę i dyscyplinę. Trener Parfionow świetnie wpisuje się w nasz pomysł prowadzenia drużyny. Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że bardzo dobrze zna polski hokej i miał okazję już współpracować z wieloma naszymi zawodnikami - mówi dyrektor hokejowej "Gieksy" Roch Bogłowski.

W niedzielę katowiczanie grali z Energą Toruń. Wprawdzie oficjalnie pierwszym trenerem był Ireneusz Jarosz, ale Parfionow już siedział w boksie swojego zespołu. Na własne oczy zobaczył, że jego podopieczni mają duży potencjał, bo rozegrali zacięte spotkanie z trzecią drużyną PHL.

Torunianie jeszcze w trzeciej tercji prowadzili 2:0, ale wtedy nastąpił zryw GKS-u. Dwie bramki Mateusza Michalskiego sprawiły, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. Zwycięski gol padł po czterech minutach, a jego autorem był Patryk Wajda.

Dzięki temu zwycięstwo sytuacja katowiczan nie jest zła. Wprawdzie zajmują szóste miejsce, ale do trzeciego tracą zaledwie pięć punktów. W tej chwili pierwsza dwójka wydaje się poza zasięgiem. GKS Tychy ma 18 punktów przewagi, a drugi JKH GKS Jastrzębie Zdrój 16.

fot. YouTube

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

24KATO Logo

Search