Katowice 1937: Tysiąc górników ginie z głodu. Największy strajk głodowy w kopalni Giesche, później KWK Wieczorek

Archiwum Państwowe w Katowicach
Strajkujący górnicy. (Archiwum Państwowe w Katowicach)

Kopalnia Giesche – późniejsza KWK Wieczorek – przeszła już do historii. Ślązak Dariusz Zalega przypomina ten największy, dramatyczny strajk głodowy, jaki odbył się w tej kopalni w marcu 1937 roku w swojej nowej książce „Bez pana i plebana. 111 gawęd z ludowej historii Śląska”.

„Kopalnia Giesche, jedna z największych w Polsce stanęła do strajku okupacyjnego. Przeszło 1000 górników zjechało w podziemia kopalni, by solidarnie walczyć o szereg postulatów, które nagromadziły się w ciągu ostatnich lat. 1500 górników, których zatrzymano na powierzchni, okupuje cechownie poszczególnych szybów tej olbrzymiej kopalni. W podziemiach górnicy są panami sytuacji. Nikt nie potrafi ich usunąć, panuje tam dyscyplina oddziału jak w ogniu walki” – pisał w „Gazecie Robotniczej” jej redaktor Henryk Sławik. 

Strajk w kopalni na Nikiszowcu

„Postanowiłem zetknąć się osobiście i poznać bezpośrednio prądy, które nurtują w tak wielkiej masie strajkujących. Wyjeżdżam z Katowic autobusem do Nikiszowca, na terenie którego znajdują się szyby kopalni. Już na ulicach widać, że jest strajk. Przed cechownią tłumy kobiet i dzieci z posiłkami dla strajkujących. Twarze ich zdradzają nie tylko troskę o los najbliższych; wyryła na nich głębokie ślady długoletnia nędza, a dzieci nacechowała śladami niedożywienia”.

„Strejkujący na dole ulokowali się w szopie lokomotyw, na krzyżownicy pokładu Górnego, w komorze pomp pod szybem itd. na deskach i spali. Niektórzy grali w karty. Na dole i na powierzchni strejkujacy zachowywali się spokojnie” – czytamy w sprawozdaniu kierownika ruchu II kopalni Giesche z 15 marca.

„Organizacja jest wzorowa. Wszędzie patrolują oddziały strajkujących jako łącznicy poszczególnych pól objętych strajkiem. Trzy komisje: strajkowa, żywnościowa i sanitarna, regulują ruch” – pisze dalej Sławik.

Zaostrzenie strajku głodówką

Wobec fiaska poniesionego w negocjacjach z dyrekcją „Rada Załogowa zjechała do strejkujących na dole, gdzie urządzono zebranie w komorze drzewnej. Na dole uchwalono dalszy strejk, z tym, że od piątku nastąpi zaostrzenie strejku głodówką. Rada Załogowa po wyjeździe z dołu oświadczyła, że w piątek również zjedzie na dół i przyłączy się do głodówki” – sprawozdanie kierownika ruchu II z 18 marca.

„Na terenie kopalni Giesche w Nikiszowcu doszło w piątek 19 marca do niezwykłej demonstracji. Jak wiadomo, załoga przystąpiła do strajku głodowego. W związku z tym zebrało się w piątek o godz. 19 około 1000 bezrobotnych, 1000 kobiet i tyleż dzieci, ogółem około 3000 osób, które zabarykadowały wejście do kopalni oraz do budynku dyrekcji. W chwili tej znajdowało się w biurach dyrekcji około 100 urzędników z dyrektorem Michejdą. Równocześnie na gmachu dyrekcji i kopalni wywieszono czarne chorągwie. Demonstrujący tłum nie chciał urzędników wypuścić z gmachu krzycząc: »Nasze chłopy głodują, to i wy głodujcie!«. Kobiety przyniosły drut kolczasty, którym zagrodziły wejście do gmachu dyrekcji i kopalni. Na miejsce przybył większy oddział policji z Katowic, który po kilku godzinach uwolnił urzędników. W czasie akcji jeden z urzędników usiłował zbiec do domu przez płot, został jednak przez tłum zauważony i dotkliwie pobity” – notował dziennik „Polonia” 21 marca.

Strajk głodowy w kopalni Giesche przybrał formy tragiczne

„Ilość zasłabnięć na dole powiększa się, chorych transportuje pogotowie do Szpitala Spółki Brackiej w Katowicach i Mysłowicach; ilość zasłabnięć dochodzi do 40 dziennie” – sprawozdanie zarządu kopalni z 21 marca.

„Strajk głodowy w kopalni Giesche przybrał formy tragiczne. Zupełnie osłabionych i wyczerpanych a po części nieprzytomnych 45 górników wywieziono na powierzchnię. W szpitalu lekarze z wielkim trudem starają się o ich uratowanie. W podziemiach kopalni, gdzie głoduje tysiąc górników, nie przyjmując ani wody, ani papierosów, ani żadnego pokarmu od kilku dni, sytuacja jest rozpaczliwa. Ludzie są skrajnie wyczerpani. Wielu mimo krańcowego wyczerpania nie chce zgodzić się na wyjazd na powierzchnię, mówiąc: »WOLIMY UMRZEĆ NIŻ WYCOFAĆ SIĘ Z WALKI«. Głodówka wprowadziła walczących górników w stan gorączkowy, toteż Centralny Związek Górników zwrócił się do wojewody, aby wywarł nacisk na amerykański kapitał w kierunku ustępliwości” – donosiła „Gazeta Robotnicza” 23 marca.

„We wtorek zmarł jeden z robotników kopalni Giesche. Zmarły był jednym spośród 87 robotników, którzy zachorowali w podziemiach, a których wywieziono na powierzchnię i umieszczono w szpitalach” – czytamy w „Gazecie Robotniczej” z 25 marca.

Ten strajk był inspiracją dla filmu "Perła w koronie" Kazimierza Kutza

Ostatecznie 23 marca strajk zakończył się – po zgodzie dyrekcji na podstawowe postulaty protestujących. Co warto podkreślić: był to protest dziki, rozpoczęty bez wsparcia związków zawodowych, a wzięli w nim udział także pracujący na dole pracownicy firm podwykonawczych. Był to prawdopodobnie największy strajk głodowy robotników w Polsce. To właśnie on stał się inspiracją do stworzenia słynnego filmu Perła w koronie Kazimierza Kutza.

To jedna z opowieści zamieszczonych w książce „Bez pana i plebana. 111 gawęd z ludowej historii Śląska”. Jej autor Dariusza Zalega żongluje opowieściami o zapomnianych postaciach, miejscach i wydarzeniach, które – choć pozornie lokalne – wpłynęły na historię nie tylko naszego regionu. To nie tylko opowieść o buntach i strajkach, lecz także (a nawet przede wszystkim) hołd dla Ślązaków i Ślązaczek, którzy nie zginali karku.

Strajkujący górnicy. (Archiwum Państwowe w Katowicach)

Subskrybuj 24kato.pl

google news icon

czytaj więcej: