Okazuje się, że zafoliowany fortepian na przystanku tramwajowym to nie żaden performans ani sztuka nowoczesna. To docelowe miejsce, gdzie będzie stał jeden z kilku fortepianów zewnętrznych, jakimi dysponuje miasto Katowice.
Trzeba przyznać, że instrument taki jeszcze nigdy nie został postawiony na przystanku, a były one już w kilku miejscach.
Fortepiany przeganiane z miejsca na miejsce
Najdłużej grzeje swój plac fortepian na Rynku, na Placu Kwiatowym. Stoi tu do dziś, jedynie co jakiś czas przechodzi okresowe lub doraźne (wandale) naprawy. Jest lubiany przez utalentowanych muzycznie (mniej lub bardziej) przechodniów, niekiedy można się załapać na całkiem niezły koncert. Jednak i tu wzbudza mieszane uczucia, więc miasto poszło na kompromis.
- Fortepian na Rynku w efekcie wpływających do nas próśb został zaprogramowany tak, by działał w godz. 8:00-21:00 - wyjaśnia Sandra Hajduk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Katowice
Fortepiany w innych miejscach jakoś nie mają jednak szczęścia. Jeden z instrumentów był ustawiony przy tężni w Parku Zadole, ale wypoczywającym tam ludziom brzdęki, jakie wydobywały się najczęściej z niego, nie pasowały do charakteru tego miejsca. Wskazywali oni, że z instrumentów korzystają nie tylko potomkowie Fryderyka Chopina i absolwenci Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego, a przede wszystkim dzieci, co zakłóca spokój w całej okolicy.
Z kolei fortepian ustawiony na ul. Stawowej wkurzał ludzi tam mieszkających. Musiał się wynieść na teren Muzeum Śląskiego, gdzie stał niezbyt często nękany przez muzyków, między dwoma "oszronionymi klockami". I to właśnie ten egzemplarz objawił się teraz niedaleko, bo na Rondzie im. Ziętka.
- Instrument, ze względu na trwający na terenie Muzeum Śląskiego remont został zdemontowany. Poddaliśmy go renowacji i teraz docelowo ma stać na Rondzie - informuje nas Sandra Hajduk.
Zagraj mazurka na... przystanku tramwajowym
Dlaczego fortepian stoi akurat na przystanku tramwajowym na środku ruchliwego ronda?
Jak wyjaśnia rzeczniczka, miejsce zostało wybrane w uzgodnieniu z Miejskim Zarządem Ulic i Mostów, ponieważ:
- jest łatwy dostęp do zasilania,
- miejsce jest uczęszczane na co dzień przez wielu mieszkańców, a w przypadku wydarzeń w Spodku/Strefie Kultury - przez odwiedzających miasto turystów - zatem wizerunkowo spełnia swoją rolę,
- jednocześnie jest z dala od budynków mieszkalnych i miejsc pracy, więc dźwięk fortepianu nie będzie nikomu przeszkadzał - na Stawowej zdarzało się, że wpływały skargi.
Instrumenty za 450 tys. zł nie oparły się wandalom
Przypomnijmy, że miasto Katowice pod koniec 2021 r. kupiło za prawie pół miliona zł (dokładnie 450 tys.) trzy całoroczne fortepiany zewnętrzne Cadenza (wcześniej testowano jeden egzemplarz na Rynku przed Teatrem Śląskim).
Miasto promowało nowe nabytki jako niezwykle trwałe i odporne na warunki atmosferyczne. Fortepian działa przy temperaturach od -20 do +50 stopni Celsjusza i jest wodoodporny. Waga instrumentu to 500 kg, a ławki przy nim - 30 kg.
Model wybrany przez Katowice posiada aplikację do sterowania cyfrowym systemem zarządzania i śledzenia aktywności. Istnieje możliwość podłączenia dodatkowego nagłośnienia oraz innych instrumentów.
- Instrumenty są całoroczne, dostosowane do umieszczania na zewnątrz dzięki konstrukcji ze stali nierdzewnej i betonu architektonicznego oraz hermetycznej klawiaturze. Jest to zabezpieczenie przeciwko różnym warunkom atmosferycznym, jak również ewentualnym aktom wandalizmu – mówiła wtedy Marta Chmielewska, naczelnik wydziału promocji.
Jak się okazało, wandale szybko postanowili sprawdzić deklarowaną wytrzymałość instrumentów. W ciągu tygodnia od ustawienia w instrumencie na ul. Stawowej złamano fragment obudowy, z kolei w tym na Placu Kwiatowym wyłamano pokrywę klawiatury. W obu przestała działać część klawiszy.
- Instrumenty są niezniszczalne przy normalnym użytkowaniu. Są odporne na warunki atmosferyczne - również ekstremalne. Natomiast nie są to pancerne fortepiany, odporne na działania wandali, nakierunkowana na ich uszkodzenie - wyjaśniała ówczesna rzeczniczka Urzędu Miasta Ewa Lipka.
Fortepiany miały też ciekawą właściwość, bo zdarzało się, że... same grały.


