Plac Miarki to jeden z tych punktów na mapie Katowic, który tętni życiem od świtu, by po południu zapaść w nieco senną, betonową melancholię. Zakład Targowisk Miejskich (ZTM) postanowił to zmienić, wpuszczając między handlowe pawilony młodych twórców. Dzięki podpisanej niedawno umowie z ASP, studenci kierunków artystycznych zyskali gigantyczne płótno w samym sercu miasta. Nie jest to jednorazowy zryw, ale część większego wydarzenia – Mural Art Week, który w tym roku doczekał się swojej piątej edycji.
Przez najbliższe trzy dni, aż do piątku 15 maja, przechodnie i klienci mogą obserwować proces twórczy „od kuchni”. To rzadka okazja, by zobaczyć, jak artystyczna wizja, która jeszcze niedawno była tylko szkicem na papierze, stopniowo pokrywa zewnętrzne ściany obiektów handlowych. Zamiast gotowego dzieła, które nagle pojawia się w nocy, dostajemy żywy spektakl: od wyznaczania pierwszych konturów, przez mozolne wypełnianie płaszczyzn kolorem, aż po dopracowywanie detali.
Dlaczego właściwie wybrano targowisko? Michał Biliński, dyrektor ZTM w Katowicach, nie ukrywa, że te miejsca często funkcjonują w cieniu miejskiej estetyki. Są potrzebne, odwiedzane i żywe, ale rzadko kto myśli o nich w kategoriach wizualnej atrakcji. Projekt ma to przełamać. Chodzi o nadanie targowisku nowej tożsamości, która przyciągnie tu nie tylko osoby szukające swojskiej kiełbasy, ale też fanów street artu i spacerowiczów szukających ciekawych kadrów do zdjęć.

Nad całością prac czuwa dr Małgorzata Rozenau, a studenci Wydziału Artystycznego mierzą się z nie lada wyzwaniem. Mural ma objąć znaczną część przestrzeni targowiska, co oznacza pracę w specyficznym rytmie miejsca, gdzie życie dyktowane jest przez godziny otwarcia stoisk i nieustanny ruch klientów. To zderzenie dwóch światów: akademickiej precyzji i surowego, kupieckiego charakteru placu.
Kontekst tego wydarzenia jest jednak szerszy. Jarosław Makowski, wiceprezydent Katowic, widzi w tym działaniu sposób na ożywienie tkanki miejskiej, a rektor ASP, prof. Grzegorz Hańderek, podkreśla, że dla studentów to bezcenna lekcja wychodzenia z pracowni do ludzi. Co ciekawe, Miasto Katowice nie zamierza poprzestać na Placu Miarki. Jeśli ten eksperyment się powiedzie, podobne realizacje mogą w przyszłości ozdobić targowiska w innych dzielnicach, zmieniając ich postrzeganie z czysto użytkowych na kulturotwórcze.
Warto zerknąć na Plac Miarki właśnie teraz, gdy sztuka jest jeszcze „mokra” i powstaje na naszych oczach. Czy jeden mural wystarczy, by odmienić charakter targowiska? Pewnie nie, ale to wyraźny sygnał, że Katowice szukają nowych pomysłów na swoje place. To także lekcja dla nas, mieszkańców, że piękno nie musi być zarezerwowane dla muzeów – czasem wystarczy podnieść wzrok znad siatki z zakupami, by zobaczyć, jak zmienia się nasze najbliższe otoczenie. Kolejne decyzje dotyczące estetyzacji miejskich targowisk zapadną zapewne po analizie odbioru tego projektu przez samych mieszkańców i kupców, dla których te ściany są codziennym tłem pracy.